Uwielbiam internet!
Ba, powiem więcej! Uwielbiam poznawanie nowych ludzi przez internet, zwłaszcza w sposób pseudolosowy (nietypowy post na zwyczajnym forum, czy nietypowe ogłoszenie na zwyczajnej stronie).
I wymiany maili które są przepełnione ważnymi rzeczami, o których ci ludzie inaczej nigdy tak o by nie rozmawiali. A tu jest coś takiego na wejściu. Bez czymsięzajmujesz, ilemaszlat, jakiejmuzykisłuchasz (zupełnie jakby słuchanie podobnej muzyki oznaczałoby że znaleźliśmy "swojego"!).
Uwielbiam ten swobodny przepływ inspiracji i tę otwartość, kiedy osoba chroniona anonimowością może pisać to o czym w głębi zawsze chciała. I można jej odpisać podobnie, nawet jeśli maile nieco się rozminą to jest w porządku, bo nie komunikujemy się prozą a bardziej poezją: zamiast orzeczeń inspiracje, zamiast pytań marzenia.
I swego czasu, sweegoo czaasuu, mój blog spełniał podobną rolę. Potem weszło tu coraz więcej znajomych, ja też dojrzałem trochę ponad aktualną średnią wieku blog.pl ;) i chyba liczba idealistów w moim wieku z każdym rokiem się zmniejsza (pewnie już niedługo, podejrzewam że kto miał paść to padnie po trzydziestce, i od wtedy średnia zacznie rosnąć gdy ludzie będą się budzić). W każdym razie: brakuje mi tego, bo tego typu kontakty z "obcymi" ludźmi dodawały mi energii a życiu koloru.
Może kiedy skończę divloga.py z wielkim ficzerem w postaci możliwości rejestracji czytelników, nieco bardziej upublicznię swego bloga i co doda świeżej krwi? :)
Póki co potrzebuję motywacji ;)