Chyba wreszcie zrozumiałem K, kiedy jej się odechciewało mówić jak coś palnąłem.
Otóż doświadczyłem niesamowitego stanu i postanowiłem się nim z kimś podzielić.
I z perspektywy czasu, po jaką cholerę, to nie wiem :/
W każdym razie: doświadczyłem niesamowitego stanu, i nie mam ochoty się już nim dzielić.