"How can it feel
This wrong?
From this moment
How can it feel
This wrong?"
(Portishead - Roads)
Oj, udały się weekendowe warsztaty.
Zeszło dużo kłamstw. W zasadzie to zeszły pozostałe kłamstwa, które zdołały przelecieć pod radarem w czasie wolontariatu.
Tyle kłamstw. Nic dziwnego że ciężko mi było pisać nawet gdy przestały działać na płaszczyźnie świadomej. A w środku, w środku jak najbardziej robiły swoje.
Brr. Wyjechałem z samooceną 8/10, wróciłem z 2,5/10 ;) Po dwóch dniach pracy nad sobą dotarła już do 4.
Jest niby smutniej, niby zdołowaniej, ale na pewno autentyczniej. I to na poziomach o których istnieniu całkowicie już zapomniałem.
Przestałem chyba wreszcie czekać na "coś". Warsztaty były poprzedzone dwutygodniową wpółzaangażowaną pracą nad sobą (najdłuższą taką od, no, dawna) i teraz już wiem że takie czekanie nie ma sensu. Nie ma co rozważać wiekami czy to dobra czy niedobra ścieżka, tylko należy nią podążyć i w razie potrzeby korygować kurs.
No i jak podejrzewałem, znów na warsztatach musiałem cofnąć się po swoich śladach, zrobionych jakiś czas temu z premedytacją. Ładne sobie stworzyłem otoczenie, nie ma co...
Otoczenie, jeszcze jedna niespodzianka. Obce warsztaty w obcym mieście, pojechałem sam. I znaleźli się bliscy :)
Nie muszę się już chyba tak przywiązywać do miejsca zamieszkania.
Nie bardzo wiem co by tu jeszcze napisać ;) Taka rozstrzelona notka wyszła.