Archiwum -
powrót do strony głównej
sylwester srylwester ;)
Nie pomyślałem wcześniej o aranżacjach sylwestrowych i w zasadzie jedyną opcją jaką miałem było obchodzenie go z S u T — co jeszcze może byłoby całkiem fajne, gdyby nie dziewczyna T, nazywana od teraz Neurotypowym Koszmarem Z Głębin. Już przez kilka lat nie spotkałem nikogo w stylu Neurotypowego Koszmaru Z Głębin i zapomniałem że tacy ludzie mogą egzystować wokół mnie... Brr.
W każdym razie nie miałem szczególnej ochoty obchodzić sylwestra, więc skontestowałem go, włożyłem zatyczki i poszedłem spać :P A co, nie jestem jakimś kalendarzem biologicznym :P

W każdym razie w samegoż sylwestra doszedłem do bardzo ciekawych wniosków na swój temat, dotyczących nadużywania mózgu w dziedzinach w których się totalnie nie sprawdza. Mózg powininen działać lokalnie, bo globalnie kiepsko mu to wychodzi. A tak może sobie obejrzeć film, albo kwiatka, albo posłuchać muzyki, albo poczytać książkę i się tym cieszyć — zamiast próbować przewidzieć i ogarnąć coś, czego nie jest w stanie, czyli świat w jego ogólności lub choćby moje życie w całym jego przebiegu.

Ah, i wróciłem do Melisalu. Kilka dni później — błogość :) Ha, nic dziwnego. Tak zachwalam innym ten Melisal, a nie biorę pod uwagę że może u mnie po prostu pozwala otworzyć sie na to co już mam przepracowane, czyli czucie się dobrze tu i teraz. Kurde, przez kilka dni tak latałem w siódmym niebie że nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca ;) Dodatkową zaletą jest że idzie łatwo rozdzielić napięcie płynące z ciała od napięcia z umysłu, i wreszcie, zamiast dłubać się z pierwszym, uzdrowić drugie.

Co idzie całkiem sprawnie :)
Teraz tylko zobaczyć "co lepiej"...
Dear diary...
2010-01-01 09:05:02
skomentuj 1