Aby na czuja przejechać pięć kilometrów potrzebowałem ich piętnastu i jednej bardzo połamanej angielsko-niemiecko-duńskiej rozmowy, ale było warto.
Element roweru rozbłyskiwał na płaskiej wydmie gdy zanurzałem się w odczuciu piasku pod stopami, w widoku niebiesko-niebieskiego horyzontu, w szumie fal. Nowe wybrzeże, nawet jeśli znanego morza, upajało mnie żarzącym odczuciem:
Ja to zrobiłem!
Nikt nie wyciągnął mnie nad to morze, nikt nie wyciągnął mnie do tego kraju, okoliczności do niczego mnie nie zmusiły! Nawet gdybym przyjął propozycję kilkudniowych odwiedzin, powinienem już się pakować a nie zwiedzać nieznane miejsca.
Ja to zrobiłem!
Czułem że dotarłem do checkpointa w życiu, że tu i teraz na plaży widniała jedna z bramek przez które musiałem przejść na tej ścieżce. Jaśniejący punkt mocy i znajdowania się we właściwym miejscu.
Ja to zrobiłem!
Tak powoli narodził się pomysł: niech wszystko tutaj nastąpi w ten sposób! Wykorzystam to co mam jako punkt startowy, ale niechaj wszystko co tu osiągnę dokona się tylko w wyniku moich działań! Ludzie poznani przez Organizację się nie wliczają, podobnie jak ludzie i miejsca poznane dzięki tym ludziom. Punktowane będą tylko miejsca, ludzie i przygody które sam odwiedziłem.
Napiszę własną historię :]
|
|
| Loire's Journey: A Beautiful World |
|
|
|