Zaczynam czerpać przyjemność z tej mojej depresji.
Wiecie, to trochę jak kiedy walniecie się w kolano i tak bardzo boli, że nie możecie przestać się śmiać.
Depresja powoduje, że człowiek jakoś tak się kurczy wewnętrznie i z czasem coraz mniej ponlemuje. I gdzieś na końcu jest ten punkt, kiedy chcesz tak mało, że nagle wszystkie potrzeby masz zaspokojone.
Brakuje mi słów.
Nie w potocznym tego wyrażenia znaczeniu — mój słownik ma się w miarę dobrze. Po prostu brakuje mi ich towarzystwa, tęsknię za nimi, I long for them — co ciekawe w duńskim jest prawie to samo wyrażenie, jeg l?nge p? (dem? chyba). Ano tak, samodzielnie uczę się nieco duńskiego skoro już tu wróciłem.
Ale — słowa. Najtrudniejszy jest ten moment kiedy utykają gdzieś między nieskończoną głębią, która szuka wyrazu, a banalnością codziennych zdarzeń. Tak, wydarzyło się kilka bardzo fajnych rzeczy, ale nie o nich chciałem pisać. Wyrażać, a nie byle opisywać.
Może nie tylko banalność staje mi na drodze, może jeszcze przeszkadza niewyćwiczenie. Nie pisałem długo, za długo, i teraz ciężko przychodzi mi sklejanie pojedynczych skrawków myśli i zdań.
A może inny pomysł :)
|
|
| przepraszam że tak długo nie pisałem |
|
|
|